piątek, 13 lutego 2015

Wolny weekend

Pierwszy wolny weekend, od pół roku. Wreszcie się wyspałem, nie musiałem wstawać o 4:00. Pić po drodze do metra, beznadziejnej kawy z pobliskiego baru i jeść mrożonych produktów z naszej stołówki. Dziś poleżałem sobie w łóżku pijąc moją ulubioną kawę, przygotowaną z własnego ekspresu, który kupiłem na wyprzedaży kilka ładnych lat temu. Zrobiłem również mój ulubiony deser lodowy z bakaliami, ziarnami słonecznika i dodałem jeszcze mnóstwo czekolady i polewy. Włączyłem telewizor w nadziei , że nie trafię na powtórkę powtórki Letniego Kabaretu w Mrągowie. Przerzucałem kanały telewizyjne, ale wszędzie były powtórki letnich festiwali, a za oknem miałem biało bo przecież była zima. No cóż, jak to zwykło się mówić u nas w pracy „życie”. Wyłączyłem telewizor i postanowiłem wyjść po gazetę do sklepu za rogiem. Nie bardzo chciało mi się ubierać i wychodzić na zimno mając w domu ciepełko… Trudno, siła wyższa. Oczywiście zamiast jednej gazety kupiłem trzy oraz dwa modele samolotów do sklejania. Gdy byłem małym chłopcem bardzo lubiłem sklejać modele i nawet nieźle mi to szło. Rozebrałem się szybko i zabrałem do sklejania samolotów; tak mnie to pochłonęło, że nie zauważyłem jak minęło popołudnie oraz wieczór. Dopiero bicie zegara, aż dwanaście razy, przypominało mi, że to północ! Poszedłem szybko pod prysznic i położyłem się spać. Rano obudziłem się i czym prędzej przystąpiłem do sklejania drugiego modelu samolotu, a gazety… no cóż czekają do następnego wolnego weekendu, który nie wiem kiedy znowu nastąpi. Teraz gdy wracam do domu z pracy, zerkam tylko na swoje dwa modele samolotów, które przypominają mi lata mojego dzieciństwa oraz miło spędzony wolny weekend.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz