wtorek, 10 lutego 2015
Parapetówka
Dzisiaj jest wielki dzień. Urządzamy dla naszych znajomych parapetówkę. Mamy troszkę tremę. .Jest to pierwsza impreza organizowana przez nas ,w naszym nowym mieszkaniu.. Mieszkanie jest już prawie wykończone. Pozostały małe drobiazgi, ale to jest tylko kwestią czasu. Pomimo iż kupiliśmy produkty cukiernicze, polewy i czekolady, to najprawdopodobniej kupimy same gotowce. Będzie szybciej i wiadomo że udane. W domu bywa różnie zwłaszcza na nowym nie wypróbowanym sprzęcie. Jeszcze tylko cztery godziny i wielkie otwarcie naszego mieszkania. Catering przywieziony ,wszystko wygląda bardzo smakowicie. Patera z tortem ozdabia cały stół. Kolorowe masy i nadzienia dodają szyku i smaku. Wokół mnóstwo półmisków z przekąskami, Całość robi wrażenie. Mamy nadzieję iż naszym gościom wszystko będzie smakowało , bo na tym nam bardzo zależy. Ostatnie przygotowania i wszystko naszym zdaniem jest dopięte na ostatni guzik. Nagle z zadumy wyrywa mnie dzwonek przy drzwiach, to na pewno nasi goście. Otwieram drzwi i serdecznie zapraszamy wspólnie z żoną do salonu tam gdzie stoi pięknie nakryty stół . Pierwsze oględziny. Widzę zachwyt w oczach znajomych Widać że mieszkanie im się podoba. Duma rozpiera nasze serca .W końcu to nasze mieszkanie, nasz azyl. Wszyscy siadają przy stole. Uroczystość rozpoczyna symboliczna lampka szampana. Smakołyki przygotowane przez firmę cateringową znikają ze stołu. Atmosfera panuję świetna. Rozmów i rad nie ma końca ,ale przecież po to są znajomi i przyjaciele. Nadeszła pora na kawę i wspaniały tort ozdobiony bakaliami i ziarnami. W skupieniu każdy pałaszował swoją porcję . Czas mijał szybko i tak w sielankowym nastroju rozstaliśmy się późnym wieczorem. Było bardzo miło. Myślę iż na pewno powtórzymy taką imprezkę .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz