W sobotę, jak co tydzień, poszedłem zrobić zakupy w pobliskim
supermarkecie. Spotkałem tam moją koleżankę ze studiów, która wróciła z urlopu
w Hiszpanii.
Porozmawialiśmy sobie tak z pół godziny i poszedłem z pustym
jeszcze koszykiem na nabiał.
Włożyłem do kosza potrzebne mi rzeczy: mleko, jogurty,
śmietanę i ser. Kierując się do kasy uświadomiłem sobie, że potrzebuję jeszcze
kawy, pieczywa i dodatków cukierniczych oraz bakalii. Zawsze w sobotę piekę
moje ulubione ciasto z kremem i nadzieniem wiśniowym. Idąc do domu odwiedziłem
również biuro podróży, gdzie otrzymałem biuletyny o Hiszpanii.
W domu szybko zabrałem się za czekające mnie obowiązki
domowe, aby móc później poprzeglądać biuletyny, które otrzymałem od bardzo
miłej pani z odwiedzonego biura.
Gdy ciasto już piekło się w piekarniku, ja rozpocząłem
przeglądanie broszur turystycznych. Dowiedziałem się, że Hiszpania - ze względu
na rozpiętość geograficzną oraz na ukształtowanie terenu - charakteryzuje się
bardzo różnorodnym klimatem. Od pokrytych śniegiem pirenejskich szczytów,
poprzez zielone łąki położone w Galicji i gaje pomarańczowe w Walencji aż do
pustynnej Almerii.
Sygnał piekarnika uświadomił mi, że ciasto jest już gotowe,
wstałem wyjąłem ciasto i zaparzyłem sobie kawę. Poszedłem czytać przerwaną
lekturę o kraju, który ma znakomitą pogodę, wspaniałe plaże oraz malownicze
wybrzeża. Po lekturze kilkunastu broszur, doszedłem do wniosku, że chcę
zwiedzić kurorty Katalonii i Andaluzji, oraz kilka kościołów i starówek.
Czas tak szybko mi zleciał, że ocknąłem się dopiero jak
zegar wybił dwanaście razy; uświadomiłem sobie, że to już północ.
Następnego dnia cały czas myślałem o wypoczynku w Hiszpanii.
Jeśli chcę tam pojechać, muszę podjąć odpowiednie kroki w pracy co do urlopu w
tak atrakcyjnym kraju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz