14. lutego obchodzimy dzień Świętego Walentego. Jak co roku
nie miałem pomysłu na święto zakochanych. Jednak po dłuższym zastanowieniu doszedłem
do wniosku, że zaproszę swoją narzeczoną do restauracji.
Przecież ten dzień musi być wyjątkowy, bo jest tylko raz w
roku. Ania doceniła mój pomysł, bardzo się wzruszyła gdy jej o tym
powiedziałem.
Założyła czarną suknię wieczorową oraz złote kolczyki i buty
na wysokich obcasach, wyglądała bardzo elegancko. Poszliśmy do restauracji na
kolację przy świecach.
Podczas drogi do umówionego lokalu wieczór był jak z bajki. Padał
drobny śnieg, my trzymaliśmy się za ręce a światła pobliskich latarni rozświetlały
nasze uśmiechnięte twarze.
Po jakiś piętnastu minutach usiedliśmy przy zamówionym
stoliku. Poprosiliśmy kelnera i złożyliśmy zamówienie.
Na samym początku zjedliśmy spaghetti i do tego po lampce
czerwonego wina, a na deser ciasto z kremem i nadzieniem truskawkowym oraz lody
z bakaliami. Od właściciela restauracji otrzymaliśmy jeszcze kawę po turecku.
Czas spędzony w tym lokalu minął nam szybko, ale nie zamieniłbym
swojego pomysłu na inny, ponieważ moja dziewczyna prześlicznie wyglądała, miała
zaczerwienione policzki i błyszczące oczy. Te oznaki świadczyły o jej
zadowoleniu i wzruszeniu. Walentynki były bardzo udane, ponieważ właściciel
restauracji w tym wyjątkowym dniu miał przygotowany specjalny repertuar dla
swoich gości.
Była orkiestra, która przygrywała romantyczne kawałki, były
również konkursy taneczne.
Na koniec każdy z gości otrzymał od firmy mały, słodki
upominek.
Po powrocie do domu Anię czekała jeszcze jedna niespodzianka,
a mianowicie kwiaty i szampan. Moja narzeczona uwielbia czerwone róże; kupiłem je
dla kochanej osoby.
Chciałbym, aby taki romantyczny wieczór trwał wiecznie, ale
co piękne niestety szybko się kończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz