czwartek, 5 lutego 2015
Szczenięcy wybryk
W moim rodzinnym domu zawsze były zwierzęta. Teraz pomimo, iż mam swoją rodzinę również biega i łobuzuje na równi z dziećmi śliczny młodziutki psiak rasy labrador. Pomimo kilku miesięcy piesek jest już duży i zbudowany, natomiast charakter wskazuje , iż to jest szczeniaczek. Trzymają się go tylko psoty i zabawy, tak też było tego feralnego dnia. Spodziewaliśmy się niespodziewanych gości ,trzeba było zrobić szybkie zakupy i coś przygotować. Dwie pełne siatki przytargałem do domu. Zdążyłem wypakować na stół jak zadzwonił telefon. To moja żona instruowała mnie co mam zrobić. Tak mijały minuty .Dobrze mi się rozmawiało, lecz hałas w kuchni przerwał moje pogaduszki. To co tam zobaczyłem przeszło moje oczekiwania. Mój wesoły psiak buszował w zakupach. Połowa była już na podłodze rozsypana ,reszta pogryziona .Produkty cukiernicze były tak wymieszane iż nie wiadomo było co z czym. Wszystko nadawało się do wyrzucenia Nie wiedziałem co mam zrobić: śmiać się czy płakać .Wybrałem to pierwsze. Taki śmiech mnie ogarnął iż, pies nie wiedział co się dzieje. Zaczął jeszcze bardziej buszować w moich zakupach. Owoce i przetwory leżały pod stołem. Próbowałem to ogarnąć zanim wróci żona do domu, jednak nie bardzo mnie to wychodziło. Czas mijał szybko Zastawiłem ten bałagan i pobiegłem do sklepu na zakupy. Tym razem kupiłem tylko ciasto z kremem i nadzieniem z bakaliami i ziarnami, lody , czekoladę i polewę. To musi wystarczyć gościom i nam. W domu wspólnie z żoną uprzątnęliśmy cały rozgardiasz. Zanim przyszli znajomi wszystko stało na stole. Przy kawie opowiadaliśmy o naszym pięknym ,,łobuzie’’, który wabi się Fado.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz