poniedziałek, 2 lutego 2015

Niesamowity sen

W ostatni weekend spotkałem się ze znajomymi w pizzerii.W sumie było nas sześć osób, ale w większości były to kobiety.
Skoro kobiety, to oczywiście nasze rozmowy były na tematy kulinarne, przede wszystkim o dekorowaniu i pieczeniu ciast. Każda pani przechwalała się przed innymi, co najlepiej robi. Zuzia opowiadała o kremach i nadzieniach, Kasia o czekoladach i polewach a Monika o przetworach owocowych.
Cały wieczór słuchałem o wypiekach i gotowaniu.
W odpowiedniej chwili przeprosiłem panie i powróciłem do domu, ponieważ owe tematy mnie nudziły.Gdy tylko wszedłem do mieszkania postanowiłem się wykąpać i iść spać.
Gdy tylko przyłożyłem głowę do poduszki, usłyszałem:
- Panie Grzegorzu, musi pan upiec tort czekoladowy na egzamin - powiedziała moja pani profesor. - Ma pan tu składniki potrzebne do zrobienia owego ciasta.
Ja mam upiec ciasto, to niemożliwe; ja nigdy nie piekłem ciasta!...
- Jeśli chce pan uzyskać dyplom, musi pan to wykonać. - Na stole leżały jajka, mąka, czekolady i tłuszcze, oraz inne składniki, których nie potrafię nazwać.
- Niech pan się zabiera do pracy, jeśli chce pan zdać egzamin, jak pan tego nie zrobi, nigdy pan nie skończy szkoły!
No cóż, skoro to jest warunek do ukończenia szkoły, to muszę to zrobić.
Jak mam się do tego zabrać? Chyba muszę najpierw przesiać mąkę… Gdy tylko wziąłem sitko, cała mąka rozsypała mi się na podłogę! Pomyślałem sobie, że może sparzę jajka, ale gdy włożyłem je do wrzątku, wszystkie popękały a żółtka wylądowały w tym samym miejscu!... To może tłuszcz dodam do ciasta, ale sam już nie wiem jak to się stało, ale tłuszcz też spadł na podłogę!
Gdy tak popatrzyłem na to wszystko, przestraszyłem się niesamowitego bałaganu.
Nagle słyszę kroki mojej profesor. O mój Boże, co teraz będzie! Ogarnął mnie przeraźliwy strach, pomyślałem że może schowam się pod stołem.

- Panie Grzegorzu - słyszę krzyk pani profesor. Gdy już miałem się odwrócić, usłyszałem dzwonek mojego budzika. Przebudziłem się i zorientowałem, że to był tylko sen. Co za ulga!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz