czwartek, 19 lutego 2015

Niesamowity sen

Niedzielny poranek. Dzisiaj mogłem pospać dłużej niż zwykle. Wiadomo dzień wolny od pracy. Gdy tak się wylegiwałem przybiegła do mnie żona cała podekscytowana i zaczęła opowiadać mi swój sen. Śniło jej się że upiekła wspaniałe ciasto które aż się w ustach rozpływało. Być może nie było by w tym nic dziwnego gdyby moja żona nie była anty talentem cukierniczym. W ciągu naszego dwudziestoletniego stażu małżeńskiego nie miałem okazji zjeść jej wypieku. Próbowała nie jednokrotnie, ale żadne jej ciasto nie nadawało się do jedzenia. Nagle ten sen. Żona jest przekonana iż nadszedł właściwy moment na ponowienie próby cukierniczej. Widzę w jej oczach zapał i chęć do kolejnej próby. Znam ją na tyle i wiem że zaraz pobiegnie do sklepu po dodatki cukiernicze i zacznie wyrabiać swoje wyśnione ciasto. Tak też się stało. Stół w kuchni zaczął zapełniać się składnikami na ciasto miedzy innymi nabiał, frytury i tłuszcze, krem i nadzienie oraz czekolada i polewa. Żona bierze się za robotę. Muszę przyznać iż nawet jej to wychodzi. Obserwuję ją z pokoju i coraz bardziej jestem pod wrażeniem. Wkłada w ten wypiek całe swoje serce. Mam nadzieję iż jej się uda .Nagrzewa piekarnik a następnie wkłada blachę z wyśnionymi składnikami. Teraz tylko czekamy co z tego będzie. Żona chodzi podenerwowana i coraz częściej spogląda na zegarek. Nadszedł decydujący moment. Wyciąga ciasto z kuchenki i oczom nie wierzy. Wyrośnięty pachnący wypiek czeka na dekorację. Zrobiła polewę i szybciutko skończyła swoje dzieło. Jeszcze tylko posypka z bakalii i ziaren i siadamy do stołu. Czajnik pogwizduje. Za chwilę zaparzę kawę i spróbujemy ciasto z sennego przepisu. Szok ,ciasto wspaniałe. Jesteśmy zachwyceni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz